Świnica - "ambicja wzięła górę"

W wyprawie brały udział 2 osoby: Ja (Waldi) oraz Michał (Chev). Pierwotnie plan naszej wycieczki obejmował jedynie Czarny Staw Gąsienicowy plus może jeszcze jakąś dodatkową atrakcję. Ambicja jak się później okazało wzięła jednak górę, można nawet powiedzieć, że dosłownie ... ;)

Data wyprawy - 23.07.2002. Wyruszyliśmy bardzo późno jak na wyprawę w wyższe partie gór, więc też nie traciliśmy czasu i do Kuźnic dostaliśmy jednym z busów jadących spod ronda. Tak więc na szlak wkroczyliśmy około godziny 12. Z dwóch możliwych tras dojścia na Przełęcz miedzy Kopami wybraliśmy trasę biegnącą przez Boczań (nieb. szlak). Przypominała ona bardziej szlak beskidzki. Szliśmy głównie w obszarze zalesionym, a trasa można powiedzieć, że stopniowo ale konsekwentnie pnie się do góry. Po drodze minęliśmy wspomniany Boczań (1208 m.), można się tam na chwilę zatrzymać, by nacieszyć się widokiem wyższych gór, będących jeszcze w oddali. Następnie obszar zalesiony się skończył i dotarliśmy do Skupniowego Upłazu. Stąd jeszcze tylko kawałek i byliśmy na Przełęczy miedzy Kopami (Małą i Wielką). W tym miejscu chwila odpoczynku, przeznaczona głownie na robienie zdjęć. Trzeba przyznać, że bardzo ładnie prezentuje się z tego miejsca m.in. Dol. Jaworzynki i Giewont. Następnie ruszyliśmy do Schroniska na Hali Gąsienicowej - ,,Murowańca''(nieb. szlak). Zajęło nam to ok. 20 min. Tutaj kończył się jakby pierwszy etap naszej wycieczki.

Po krótkim śniadaniu, bez większego namysłu ruszyliśmy nad Czarny Staw Gąsienicowy(cały czas nieb. szlak). Byliśmy po ok. 25 min., w miejscu tak uwielbianym kiedyś przez poetów. Rzeczywiście nie ma im się co dziwić. Staw leży w pięknej, malowniczej scenerii, niemalże u podnóża wielkiej "Orlej Perci''. Nie ona jednak była naszym wyzwaniem tego dnia. De facto tutaj nasz plan wyprawy się kończył, mieliśmy, więc wolną rękę. Do tej pory wszystko szło dosyć sprawnie więc postanowiliśmy się udać na Przełęcz Karb (1853 m.). Od tego momentu trasa była już bardziej stroma. Zielony szlak, który tam prowadził wymagał już większego wysiłku, szło się głównie po kamiennych stopniach. Jednak dosyć szybko wdrapaliśmy się tym mozolnym podejściem na przełęcz. Widoki stad jednak prezentują się już bardzo ładnie. Mogliśmy się nacieszyć Czarnym Stawem w całej okazałości a także panoramą pozostałych Stawów Gąsienicowych. Oprócz tego mieliśmy przed sobą, niemal jak na dłoni ,,piramidę'' Kościelca. Nie zdecydowaliśmy się jednak wspiąć na ten dwutysięcznik. Jak się później okazało weszliśmy sporo wyżej. Ale po kolei. Z Karbu zeszliśmy nad Zielony Staw Gąsienicowy (nieb. szlak). W tym momencie mając jeszcze zapas sił i nie najgorszą pogodę postanowiliśmy przekroczyć granicę 2 tysięcy i wejść na Świnnicką Przełęcz (2051 m.). Ten czarny szlak, oznaczony trzecim stopniem trudności podejścia (pewnie ze względu na małe urwiska po drodze) daje nam już poczucie bycia w Wysokich Tatrach. Po drodze skorzystaliśmy z okazji by zrobić sobie zdjęcie przy śniegu, który zobaczyliśmy po raz pierwszy i jedyny tego dnia. Stopniowo Stawy Gąsienicowe pozostawiamy coraz niżej, a Świnica wydaje nam się coraz bliższa. Mogliśmy podziwiać naprawdę ciekawe widoki podczas wchodzenia. Po dotarciu na przełęcz (co zajęło nam około godziny) należała nam się chwila odpoczynku na drugie śniadanie, gdyż dawało się odczuć prawie 400 metrów pod górę spod Zielonego Stawu. Przekroczeniem 2000 m. zakończył się drugi etap naszej wyprawy.

Będąc już tak blisko wielkiego masywu Świnicy (2301 m.) postanowiliśmy pokonać ten szczyt. A więc ruszyliśmy, tak jak dosyć sporo ludzi tego dnia, czerwonym szlakiem prosto na szczyt. Jest on oznaczony czwartym stopniem trudności* i może sprawiać drobne kłopoty osobom nieobytym np. z łańcuchami lub z widokiem przepaści. Trasa jest naprawdę ciekawa, pozwala zdobyć doświadczenie przydatne na trudniejszych odcinkach. Wejście i zejście zajęło nam w sumie ok. 2 godz. Szkoda tylko, że w momencie, gdy atakowaliśmy szczyt pogoda uległa pogorszeniu i mgła przeszkodziła nam w zrobieniu większej liczby fotek. Niestety nie mogliśmy poczekać aż się rozwidni gdyż czas nas naglił. A więc po zejściu ze szczytu natychmiast ruszyliśmy w kierunku "Kasprowego" do którego prowadził szlak czerwony. Nie zawiera on prawie żadnych trudności, obfituje natomiast w piękne widoki. Możemy oglądać zarówno Stawy Gąsienicowe jak i leżącą po stronie słowackiej Dolinę Cichą. Minęliśmy piękną Przełęcz Liliowe, następnie niemalże ,,przeskoczyliśmy'' Beskid (2012 m.) - wejście na niego stanowi raczej formalność- i dotarliśmy na Kasprowy Wierch (1987 m.). Tutaj z racji tego że wyczerpały nam się zapasy pozwoliliśmy sobie na obiad w bufecie. Po krótkiej relaksacji postanowiliśmy wyruszyć w drogę do domu. Na kolejkę byśmy musieli chyba czekać z 3 godziny, więc udaliśmy się na szlak zielony prowadzący prosto do Kuźnic. Mając nowy zapas energii był to dla nas raczej "spacerek" tyle, że w tempie sprintowym. Po drodze mogliśmy oglądać Myślenickie Turnie a także jadące nad nami co jakiś czas wagoniki kolejki górskiej. W Kuźnicach byliśmy ok. godziny 19.30 i słońce chyliło się już powoli ku zachodowi. Cała trasa zajęła nam ok. 8 godzin (wg mapy czas przejścia wynosi ok. 9 godz.) więc nawet się uwinęliśmy. Gorąco polecam naszą trasę wszystkim. Była to nasza pierwsza wspólna, całodniowa wyprawa w Wysokie Tatry, ale na pewno nie ostatnia ...

Michał Walusza

»w górę

All © copyright by GT WERTEP. Wszystkie teksty i zdjęcia na stronie oraz sama witryna są objęte prawami autorskimi. Powielanie ich w jakikolwiek sposób, bez wiedzy i zgody administratora jest zabronione. Projekt i wykonanie: Michał"anghan"Pawełczyk. Autorem zdjęcia w nagłówku strony jest Marcin Matyja - Fotografia Ślubna.